Centrum edukacyjne dla młodzieży Centrum wolontariatu Centrum szkoleniowo doradcze Hotel Silesius Publico bono
 

2003-02

Młodzi liderzy dla demokracji - luty 2003

Młodzi liderzy dla demokracji - warsztaty dla liderów młodzieżówek partyjnych

Agnieszka Byrczek:
Streścić to wszystko co działo się w Domu Spotkań w pierwszym tygodniu ferii zimowych? To jest chyba niemożliwe, ale zawsze można trochę powspominać.

Zebrała się nas całkiem spora grupka totalnie różnych osób, z różnymi poglądami, doświadczeniami, marzeniami i sposobami na życie. Wydaje mi się, że właśnie kontakt z tymi ludźmi był w programie najbardziej wartościowy, to że się poznaliśmy i mimo upływu czasu nie pozostaliśmy sobie obojętni. Ta różnorodność wpłynęła na to jak wyglądały nasze spotkania. Charakterystyczną cechą naszej grupy było prowadzenie dyskusji, burzliwych, zaciętych, a przez to bardzo ciekawych. Jednak różnice poglądów nie wpływały na atmosferę, było miło przyjemnie, zabawnie, a co najważniejsze dobrze nam się nawzajem współpracowało. Nic tylko pozazdrościć ;)

Spotkaliśmy się nie tylko po to aby mile spędzić czas (co nam się udało), ale także, aby zastanowić się czym tak właściwie jest demokracja. Przez te kilka dni dyskutowaliśmy nad tym co się dzieje obecnie u nas w kraju, nad genezą naszej polskiej demokracji oraz nad tym co my możemy zrobić, jak działać i jak nie zostać "obślizgłym politykiem". Podsumowaniem naszych prac może być stwierdzenie, że demokrację tworzy całe społeczeństwo, dlatego każdy człowiek i każdy głos jest ważny. I może pojedyncze jednostki świata nie zawojują, to jednak jeśli coś chcemy zrobić i mamy na to pomysł, powinniśmy do tego dążyć. Tak naprawdę to my już niedługo możemy tworzyć historię, i mam nadzieję, że nie według zasady TKM.

Tempo naszych spotkań było bardzo szybkie. Dużo zdarzeń na jedną minutę. Najpierw zastanawialiśmy się kogo ocalić z pewnej grupy ludzi, a już w następnej minucie nasze prace przerwał nam dyktator, który wpadł z obstawą i próbował sterroryzować, przeciągnąć na swoją stronę, zmusić do wyrzeczenia się wszelkich ideałów. Była to gra, dla jednych tylko, a dla drugich aż gra, ale na pewno szybko jej nie zapomnimy. Podobnie jak teatr ostatniej sceny. Świetna zabawa, gdyż zmieniliśmy się na chwilę w aktorów amatorów, ale przy okazji krótkiej scenki zmagaliśmy się z problemami np. ograniczenia polityków jedynie do dbania o własne korzyści, karierowiczostwa, potrzeby wsparcia wśród najbliższego otoczenia oraz potrzeby kompromisu. Jednak przy takim natłoku zajęć znaleźliśmy czas na pewne refleksje, wyciszenie się i zastanowienie. Na to, na co bardzo często brakuje ludziom czasu na co dzień. Siedząc (bądź leżąc, jak kto wolał) przy nastrojowej muzyce w otoczeniu palących się świec, podsumowaliśmy wszystko to, co się wydarzyło.

Nasze spotkania zakończyły się rozdaniem oskarów, które przyznawaliśmy sobie sami. Kategorie były przeróżne np. lokomotywa, pomocna dłoń, filozof czy najładniejszy uśmiech. Było to w pewien sposób wyróżnienie niektórych, ale ja i tak uważa, że niezależnie czy ktoś takiego oskara dostał czy nie, każdy z nas jest w czymś najlepszy. I na to na koniec chciałam wam serdecznie podziękować.


Kasia Popiel:
Minęła już północ. Rozpoczął się nowy dzień, 24 czerwca. Czas wolno krążących myśli czyli wakacji. Przed chwilą skończyłam oglądać świetny film dokumentalny Marii Zmarz-Koczanowicz "Pokolenie "89" nawiązujący do wydarzeń 89' roku widziany oczami ówczesnych 20-latków. Program rozpoczynała piosenka KULTU "Mieszkam w Polsce". Utwór ten był mi już dobrze znany. Kilka miesięcy temu, wraz z nowo poznanymi kolegami, uczestnikami warsztatów "Młodzi liderzy dla demokracji" zorganizowanego przez Dom Spotkań Angelusa Silesiusa we Wrocławiu, patrzyliśmy na ten tekst "puszczony przez rzutnik na ścianie". Jego na nowo poznawane słowa dla nas 17-latków stały się poznawaniem najnowszej historii Polski. 20 osób przez pięć, mroźnych, "wolnych" dni naszych ferii zimowych poświęciło czas na inwestycję w siebie, jak teraz się przekonuje, inwestycję udaną. Były to spotkania na których my, potencjalni liderzy dla demokracji, zdobywaliśmy doświadczenie i hojnie dzieliliśmy się nim ze sobą.

Dla mnie była to skondensowana wiedza w pigułce, bez działań ubocznych.. Sprowadzała pewną siebie 17-latkę na grunt niepewnej polskiej rzeczywistości, którą nazywamy krajem demokratycznym. Nie wiem czy takich efektów spodziewali się nasi prowadzący, ale wiem, że warsztaty pomogły mi świadomie określić własne poglądy. Autoprezentacja stała się dla mnie taktyczną i sprawną manipulacją, oczywiście przy zachowaniu zdrowego rozsądku, a nie stresem. Otworzyłam "szerzej uszy" na poglądy rówieśników, tak samo indywidualnie podchodzących do życia jak ja. Po przez "grę symulacyjną" i dzięki naszemu prowadzącemu zajęcia - Piotrusiowi, bezpośrednio odczuliśmy jarzmo dyktatury, niesprawiedliwości, manipulacji, aby później lepiej zrozumieć zmiany zachodzące w latach komunistycznych. Co krok sytuacja zmuszała nas do obrony własnych poglądów, które do tej pory były dla mnie rzeczą całkowicie oczywistą. Podczas trwania warsztatów zaczęłam dokładniej analizować wszystkie informacje jakie docierały do mnie. Samo hasło "demokracja" tak rozpowszechnione, stało się nagle trudne do zdefiniowania.

Spotkania na gorąco dodały mi wiele energii do działań i spowodowały, iż odnalazłam siebie w roli młodego lidera. Od zakończenia warsztatów łatwiej wychwytuję informacje dla mnie ważne i staram się odnajdywać kilka słów prawdy w codziennie bombardującym mnie steku bzdur. Zrozumiałam, tak po prostu, że dzięki komercyjnej ramówce telewizji, jedynie ciekawy programy można zobaczyć dopiero po północy.

Jednak po 3 miesiącach konfrontacji z rzeczywistością, a nie ideami, wiem że moja energia czasem nie wystarczy by coś twórczego doczekało się realizacji.

Nie poddaje się. Słucham, analizuję i uczę się, nie tylko na własnych błędach, by wkrótce ponownie spróbować. Teraz wiem, że szersze i głębsze zastanowienie się nad przemianami i codziennym życiem w Polsce 2003 roku prowadzi do poprawnych wniosków.... wniosków bez których lider nawet nie ma po co otwierać ust.



Drukuj